>> Namco naprawdę rozpieszcza właścicieli PSP. Najpierw uderzenie z Soul Calibur: Broken Destiny, a teraz mocny sierpowy z kieszonkową wersją najnowszego Tekkena. Szósta odsłona Turnieju Żelaznej Pięści na PS3 wzbudziła sporo emocji i kontrowersji, nasuwa się więc pytanie, jak gra sprawdzi się na małych ekranach naszych handheldów. Recenzję stacjonarnej wersji mogliście przeczytać tutaj, skupię się więc na wyłuskaniu najważniejszych zmian, które dotyczą Tekkena 6 na PSP.

>> Jest rok 2001. Naughty Dog wypuszcza pierwsze przygody Jaka i Daxtera z miejsca udowadniając kto tu teraz rządzi. A ja odpalam grę i przez cały wieczór zbieram szczękę z podłogi, momentami nie mogąc uwierzyć w to co widzę na ekranie. Magia tytułu nie maskuje dosyć krótkiego czasu gry, co z nawiązką rekompensują kolejne genialne części. Mijają lata, marka trafia w inne ręce, a historia dwójki przyjaciół i ich barwnego świata zyskuje szansę na godną kontynuację.

>> Śledząc zapowiedzi tego tytułu można było sądzić, że PSP-kowa wersja skrytobójcy będzie jedną z najlepszych gier tego roku na konsolach przenośnych. Entuzjastycznych zapowiedzi i zachwytów nad grą końca nie było a Ubisoft zapowiadał, że o odcinaniu kuponów nie może być mowy. Niestety z dużej chmury spadł mały deszcz...

>> Gdy Sony zapowiedziało usługę PSP Minis, podchodziłem do tego dosyć sceptycznie, spodziewałem się zalewu tandetnych gier portowanych z iPhone'a. Zalewu nie było, bo gier jak na razie jest bardzo mało, większość z nich jest słaba, jednak trafiła się jedna perełka – FieldRunners.

>> Wyobrażam sobie zdziwione miny panów z Rockstar, którzy po ciepłym przyjęciu przez media DS-owego GTA: Chinatown Wars liczyli na zyski. Użytkownicy konsolki Nintendo woleli jednak inne rozrywki niż gangsterka, a wydawca musi się przecież odkuć. Takim oto sposobem po siedmiu miesiącach konwersja gry Rockstar Leeds ląduje na PSP. Chłopaki nie przemęczyli się przy dłubaniu nad PSP-kową wersją Chinatown Wars - przepisanie gry ze słabszego sprzętu na mocniejszy zapewne było przysłowiową bułką z masłem, tym bardziej, że wykazali się przy tym sporym lenistwem. Na szczęście w całym tym odtwórczym procesie nie zagubiło się najważniejsze – grywalność.




























