Recenzja: SKATE 3 (PS3)
Pierwsze Skate było przełomem dla branży elektronicznej rozrywki. Graczom z całego świata spodobało się realistyczne podejście do czesania trików, o czym dobrowolnie zagłosowali własnymi portfelami. Część druga należycie rozwijała pomysły poprzedniczki i ostatecznie zepchnęła z deskorolkowego tronu wirtualne przygody Tony'ego Hawka. W momencie otrzymania recenzenckiego kodu Skate 3 zadałem sobie zasadnicze pytanie: czy Electronic Arts utrzymało wysoki poziom poprzedniczek? Ja już wiem. Pora, byście i Wy poznali prawdę.
Gorzką prawdę
W SKATE 3 nie zmieniło się wiele od czasów świetności drugiej części serii. Wydawałoby się, że EA przestraszyło się komercyjnej klapy pomysłu Activision na dodanie do gry plastikowej deskorolki sterowanej własnym ciałem w Tony Hawk's: RIDE. Tym samym nie zmienił się prawie wcale zestaw trików, mechanika gry pozostała praktycznie niezmieniona, a całość wygląda tak, jak gdyby elektronicy świadomie wpadli na genialny pomysł zarobienia kolejnych ciężarówek hajsu jak najmniejszym nakładem pracy własnej. W sumie fakty przemawiają za tą teorią, bo która konsolowa nowość oferowana jest przez ogromny koncern w cenie półproduktu? Żadna, mości panowie. W opozycji do tego faktu SKATE 3 już w dniu premiery znalazło się na liście tytułów, które można kupić w naprawdę przedniej promocji "A drugą grę dostaniesz za 1 PLN". Zbieg okoliczności?

Ale koniec z narzekaniem starego wygi. Port Carverton to nazwa skejterskiego katharsis każdego fana jeżdżenia na deskorolce. Gdzie nie spojrzymy, tam znajduje się jakaś rampa, skocznia, specjalnie przygotowany zjazd i budynek, który zadziwiającym zbiegiem okoliczności okazuje się być przystosowany do czesania kolejnych kombinacji. Metropolia złudnie zachęca gracza do zmierzenia się z każdym występującym w niej krawężnikiem. Możemy poskakać po terenach akademickich, w centrum lub na pozamiejskich bezdrożach. Całość robi naprawdę pozytywne pierwsze wrażenie tym bardziej, że co rusz otrzymujemy na ekranie informację o odblokowaniu jakiegoś nowego zadania. Oczywiście wszystko do czasu, bowiem po kilkunastu minutach jeżdżenia i rozglądania się na lewo i prawo dochodzimy do wniosku, że częstokroć bazują one na bliźniaczym schemacie. Co więcej, są powtarzalne i brak im naprawdę mile widzianej w produkcjach tego typu spektakularności. Wybaczcie, ale nikt po ograniu dwóch poprzednich odsłon serii nie wmówi mi, że pstrykanie sobie fotek czy niby-szaleńcze wyścigi na deskorolkach z przeciwnikami to coś, czego nigdy wcześniej bym nie widział. Oczywiście jest kilka wyjątków, z których najśmieszniejszym wydaje się być ten z... gruchotaniem sobie kości w narzucony przez grę sposób.

Historia w połączeniu ze świetnym intro jak najbardziej przekonały mnie do zainwestowania w SKATE 3 swego czasu. W końcu nie od dziś marzyłem o tym, by jako pulchny czarnuch pokroju Bizzare'a stworzyć swoje własne skejterskie imperium w konwencji "od totalnego zera do skejterskiego bohatera" i pokazać wszystkim, kto tak naprawdę jest największym gangsta w dzielnicy. Cel przygody? Sprzedać 1 milion sztuk deskorolek własnej produkcji, czego dokonamy dzięki wykonywaniu wspomnianych w powyższym akapicie zadań. Gdy po raz pierwszy wyjechałem na miasto, miałem na sobie wątpliwej jakości spodnie i t-shirt niczym z hipermarketów Carrefour. Z czasem jednak wszystko się zmieniało. W miarę odnoszenia kolejnych sukcesów zyskiwałem na popularności, a tym samym odblokowywałem ogromne ilości ubrań i innych gadżetów tematycznych. Dość powiedzieć, że ciuchów dostępnych w najnowszym tworze EA jest tyle, że spokojnie możnaby zapełnić nimi ze dwie, może nawet i trzy kolejne odsłony Grand Theft Auto. I jest to naprawdę świetny pretekstem do kupienia tej gry przez wszystkich graczy lubujących się w ubieraniu i rozbieraniu wirtualnych postaci (hm, wiem jak to brzmi). Dodatkowo w grze dostępna jest opcja wymodelowania własnego bohatera, co również powinno przypaść takim osobom do gustu. Fakt, bardzo trudno jest w odpowiednim edytorze stworzyć kogoś ładnego i prezentującego się po prostu fajnie, jednak liczą się chęci i fakt istnienia w ogóle takiej możliwości. We wszystkich wymienionych przed momentem aspektach w stronę EA leci wielki plus.
Jeśli przy okazji SKATE 3 stykacie się z serią po raz pierwszy, moim zadaniem jest wytłumaczenie Wam istoty zabawy oraz jej charakteru. I tak oto w grze zapomnieć możecie o trikowych combosach za miliony punktów. Skate to nie Tony Hawk's Pro Skater, tutaj zamiast kombinacji 42 trików przy jednym skoku bardziej liczy się skuteczne i dokładne wykonania kick-flipa w połączeniu z manualem (balans na desce na podłożu) i ewentualnym grabem. Nie nazwałbym SKATE 3 symulatorem, ale na pewno bliżej mu do tego miana niż totalnie arcadowym produkcjom konkurencji. Triki wykonuje się przy pomocy gałki analogowej w połączeniu ze spustami pada, co może doprowadzić do frustracji mniej otwartych na nowości graczy. Przykładowo, żeby wykonać skok należy zamiast wciskania przycisku "X" przytrzymać gałkę analogową wychyloną ku dołowi, by po chwili szarpnąć nią w górę. Triki wykonuje się na tej samej zasadzie, z tą tylko różnicą, że zmuszeni jesteśmy do obracania gałeczką na wszystkie strony, także rola przycisków okazuje się być marginalna. Nie mnie oceniać czy takie rozwiązanie jest wygodne czy też nie, bowiem zależy to od indywidualnych preferencji każdego z Was. Polecam samemu sprawdzić grę poprzez wersję demonstracyjną lub na standzie w sklepie.

Produkcja elektroników stawia na dokładność i precyzję. Z jednej strony jest zdecydowanie bardziej statyczna niż w konkurencyjnym tytule od Activision, z drugiej zaś - nakazuje graczowi cieszyć się z każdej udanie wykonanej kombinacji. Oprócz tego otrzymamy również możliwość uczestnictwa w specjalnym pokazie trików. Zadania zaserwowane przez EA sprawiają co prawda wrażenie trudnych, momentami wręcz niewykonalnych. Produkcja została jednak tak równomiernie zbalansowana, że nawet gracz niedzielny po uprzednim obniżeniu poziomu trudności powinien poradzić sobie ze stawianymi naprzeciw niemu wyzwaniami w mgnieniu oka. Z kolei hardkorowiec, który już niejednego zęba na asfalcie przy upadku z deski złamał, również znajdzie coś dla siebie. Podwyższenie poziomu trudności skutkuje bowiem zdecydowanie większą karalnością nieudanych lub niepewnie wykonanych kombinacji. Jednym słowem: upadek czubem deski prostopadle do podłoża możemy przeżyć lub też nie, a wszystko zależeć będzie od obranego poziomu trudności gry. Dobrze, że EA pomyślało o wszystkich.
Zobacz także:
- Pyszny, czw, 20 maj 2010, 15:41
- skomentuj (6)

Moralne dylematy w Grze o Tron
Project C.A.R.S wjeżdża z majowym zwiastunem
Zobacz Enemy Front w akcji!
Nie macie jeszcze dosyć Far Cry 3? 































"[...] liczy się skuteczne i dokładne wykonania kick-flipa w połączeniu z ollie (balans na desce na podłożu) i ewentualnym grabem." – taki mały błąd odnośnie trocków.
Ollie – podskok na deskorolce
Manual – balans na jednym z trucków
a poza tym recenzja mi się podoba :)
Oceń komentarz:
0
0
Komentarz został nisko oceniony przez użytkowników. Kliknij tutaj, aby go zobaczyć.
jak najbardziej, moja pomyłka. Dzięki :)
Oceń komentarz:
0
0
Komentarz został nisko oceniony przez użytkowników. Kliknij tutaj, aby go zobaczyć.
Recenzja ładnie i zgrabnie napisana. teraz juz wiem z enie kupie tej gry tak szybko ponieważ w skate'a 2 nagrałem sie dosc ( platyna – czy mozna wycisnac jeszcze wiecej ? )a w zamian skate'a kupie red dead redemption i koniec kropka. ( skate'a 3 kupie jak stanieje ;p )
Oceń komentarz:
0
0
Komentarz został nisko oceniony przez użytkowników. Kliknij tutaj, aby go zobaczyć.
ja zakupiłem u Was już gierkę i dotarła do mnie :) i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba a gram w Skate po raz pierwszy :) a recka super :)
Oceń komentarz:
0
0
Komentarz został nisko oceniony przez użytkowników. Kliknij tutaj, aby go zobaczyć.
"Zaznajomieni z serią gracze doznają z kolei totalnego uczucie deja vu, po czym szybko znudzą się grą i po ewentualnym zaliczeniu wszystkich zadań rzucą nią w kąt". Zupełnie się nie zgadzam. Zaznajomieni z serią to robią karierę na szybciocha po to tylko by tak naprawdę zacząć prawdziwą grę, czyli freeride. To jest moc tej gry. Przecież jest Hardcore mode!!! Ta gra to znalezienie murku i na zajawce duszenie na nim triku, technicznie. robienie realistycznych line'ów. Przez to ta gra jest tak naprawdę nieśmiertelna. Każdą inną grę rzuca się w kąt jak się 2 razy przejdzie ale właśnie nie Skate, tu wraca się zawsze po prostu pojeździć. I jeszcze jedno: Skate share, hardcore mode, nowe miasto-to miałoby być DLC? Bez przesady…
Oceń komentarz:
0
0
Komentarz został nisko oceniony przez użytkowników. Kliknij tutaj, aby go zobaczyć.
wiking na zajawie mam to samo to nie taki tony hawks że tylko przejsc i to wszystko !!
Oceń komentarz:
0
0
Komentarz został nisko oceniony przez użytkowników. Kliknij tutaj, aby go zobaczyć.