Dantes I recka Recenzja: Dantes Inferno (PS3)

>>Dante's Inferno na długo przed premierą wzbudzało wśród graczy mieszane odczucia. Entuzjaści oczekiwali widowiskowego slashera w średniowiecznych klimatach, złośliwcy zaś nie mieli żadnych wątpliwości, że będzie to kalka przygód Kratosa. Co ciekawe, obie grupy miały w tym wypadku absolutną rację... Gotowi na poetycką podróż do piekła?

 

„Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją…"

Przygoda od samego początku nie stara się ukryć czym jest Dante's Inferno. Stara kołysząca się łajba, równie stary mechanizm uruchamiany dźwignią, odgłosy cierpiących piekielne męki potępieńców i tytułowy Dante wspinający się w górę statku. Po dotarciu do celu okazuje się, że łajba to tak naprawdę jedna z piekielnych poczwar (Charon), na pokład której nacierają kolejne szwadrony sługusów Lucyfera. Płonące latarnie rzucające poświatę na spróchniałe drewno, pioruny błyskające na spowitym ciemnymi chmurami niebie i chóralna muzyka jeżąca włosy na plecach, stają się scenerią, w której Dante rozpoczyna swój taniec śmierci. Po kilku chwilach na placu boju pozostaje tylko ogromny demon o aparycji Minotaura - kilka celnych szlagów w nogi i już możemy wskoczyć na jego grzbiet, po drodze rozcinając w pół kierującego nim jeźdźca. Mając kontrolę nad gigantem ruszamy na samą rufę "statku", gdzie ukręcamy paskudny łeb Charonowi...

untitled2 Recenzja: Dantes Inferno (PS3)

Tak intensywnie prezentuje się niemal cała przygoda wiodąca przez dziewięć kręgów piekła. Elementy platformowe przeplatane są nieustanna zadymą, łamigłówkami i konwersacją z Wergiliuszem, który będzie naszym przewodnikiem. O fabule powiedziano już niemal wszystko, więc przypomnijmy tylko, że głównym bohaterem jest Dante, który wyrusza do piekła by uratować swoją ukochaną (Beatrice) z rąk Lucyfera. Po drodze będzie musiał zmierzyć się ze swoimi najcięższymi grzechami stawiając czoła bolesnej przeszłości. Mimo iż fabuła stanowi tylko tło dla dynamicznej akcji i kolejnych scenerii piekła, pojawiające się co jakiś czas retrospekcje (utrzymane w komiksowym stylu), potęgują ponury klimat opowieści. Podtrzymuje przy tym zarzuty z playtestu, co do głównego bohatera, który po pewnym czasie bardziej irytuje niż porusza. Za to sam Lucyfer to jeden z najlepszych baddasów ostatnich miesięcy i możemy tylko żałować, że pojawia się na scenie tak rzadko.

drzewko Recenzja: Dantes Inferno (PS3)

"Czwartego zatem zstąpiliśmy dołu,
Głębiej się drążąc w bolesne dziedziny..."

System rozwoju naszego bohatera jest bardzo dobrze przemyślany i niezwykle intuicyjny. Na pierwszy plan wysuwa się drzewko rozwoju postaci, które podzielone zostało na dwie odrębne części: tą święta i tą piekielna. Każdą z nich możemy rozwinąć maksymalnie do siódmego levelu, co pozwoli nam skorzystać z przypisanych do nich zdolności. Są to nie tylko nowe combosy, ale także możliwość zwiększenie paska odpowiedzialnego za zdrowie i magie (o niej za chwilę), czy dodanie dodatkowego slotu pozwalającego Dantemu na przemianę w swoją dopakowaną wersję. Karmę zbieramy rozgrzeszając (specjalna mini gierka) bądź karząc napotkane po drodze osoby. Można ją również otrzymać od przeciwników, których po kilkukrotnym obiciu należy złapać (R2) i wymierzyć sprawiedliwość (kółko oznacza rozgrzeszenie, kwadrat karę). I tu po raz kolejny nie obejdzie się bez skojarzeń z God of War, bo Dante wykańcza swoich wrogów w równie finezyjny sposób, co Kratos. Raz rozerwie kogoś na pół, innym razem zetnie łepek a jeszcze innym bez mrugnięcia okiem wsadzi kosę w gardziel wypruwając od wewnątrz flaki. Niestety ataków tych jest zdecydowanie za mało i trochę szkoda, że autorzy zaniedbali ten aspekt gry.

danteX3606561 Recenzja: Dantes Inferno (PS3)

Karma to nie wszystko. Równie ważne jest zbieranie dusz, dzięki którym aktywujemy kolejne zdolności na drzewku. W miarę postępów w grze będziemy mogli również wejść w posiadanie artefaktów mających wpływ na nasze zdolności. Przydatna okaże się także magia (ukryta pod L1), którą otrzymamy przeważnie po pokonaniu określonego bossa. Owoc z drzewa samobójców uśmiercający momentalnie nasze ofiary, czy lodowy atak rozbijający większe grupy wrogów, mogą okazać się prawdziwym zbawieniem w krytycznych sytuacjach. Nie mniejszym niż specjalna osłona gwarantująca czasową nietykalność. Dodajmy, że autorom świetnie udało się powiązać te wszystkie elementy, zachęcając gracza do czerpania z systemu całymi garściami. O co chodzi? Chcecie by magia stała się Waszym głównym argumentem w walce z przeciwnikami? Nie ma problemu. Zainwestujcie na drzewku w zdolności zwiększające jej moc i obszar. Lubicie blokować i chętnie korzystacie z kontry? Pokombinujcie w artefaktami, które pozwolą Wam na takie cuda jak zwiększenie szansy na ogłuszenie przeciwnika po bloku, czy większy margines błędu przy kontrataku. I tu kółko się zamyka, bo chcąc skorzystać z niektórych artefaktów należy uzyskać odpowiedni level na drzewku rozwoju postaci. W teorii jest to może trochę zakręcone, ale w grze świetnie spełnia swoje zadanie.

untitled8 Recenzja: Dantes Inferno (PS3)

"I padłem, jako ciało martwe pada".

Po zapoznaniu się z wersją preview miałem spore obawy, co do oprawy graficznej. Straszyły przede wszystkim tekstury podłoża, monotonne jaskinie i statyczne tła. O ile z tymi ostatnimi nie postarano się powalczyć, tak cała reszta uległa cudownej metamorfozie. Jaskinie wyglądają teraz przepięknie i prezentują się unikalnie w każdym z kolejnych kręgów. Dodano też trochę detali i klimatyczne filtry, zachowując przy tym płynną animację. Gdy w pewnym momencie znalazłem się nad przepaścią, z której rozpościerał się widok pomostów wypełnionych zmierzającymi na osąd grzesznikami, niemal oniemiałem. Podobne wrażenie dostarcza scena, w której dostajemy się na dolne poziomy piekła. Przeprawa przez rzekę gorącej krwi (Flegeton) w asyście taplających się w niej morderców jest również niczego sobie. Oczywiście gra ma kilka słabszych momentów (włosy Beatrice na liczonych wstawkach to już niemal melodia przeszłości), ale nie są one w stanie zepsuć ogólnego wrażenia. Nie można też zapomnieć o rewelacyjnych wstawkach wideo oraz świetnym desingu przeciwników. A jeśli jesteśmy już przy tym punkcie warto dodać, że na każdego niemal wroga jest inny sposób. Wybuchających kamikaze najlepiej łapać i wykorzystywać do swoich celów, na heretyków najlepsza jest broń biała, zaś w przypadku latających maszkar warto pozwolić Dantemu by strzelił sobie z krzyża (bez skojarzeń proszę). A to tylko przedsmak tego, co czeka nas, gdy na scenę wejdą najwięksi giganci…

untitled9 Recenzja: Dantes Inferno (PS3)

"Cerber, zwierz dziki o potrójnym pysku,
Warczy i szczeka, i jak pies się dąsa..."

Bossowie. Element, który w slasherach stanowi jedną z głównych składowych i potrafi wywołać u graczy chorą fascynację. Nie inaczej jest w Dante's Inferno. Kluczowe dla fabuły pojedynki dzielą się na dwa rodzaje. W pierwszym przypadku naszymi przeciwnikami są paskudy, które przeważnie nie mają większych problemów z zajęciem całego ekranu. Podczas tych pojedynków będziemy musieli wykazać się nie tylko umiejętnościami bojowymi, ale również sprytem, zręcznością i wykorzystaniem szarych komórek. Kto grał w God of War ten wie, czego może się spodziewać. Pamiętacie walkę z Hydrą, której należało odcinać kolejne głowy? Walcząc z Cerberem przeżyjecie małe deja vu, bo ta trzygłowa bestia zginie w niemal identycznych okolicznościach.