>> Pomyśl o stu kilogramach żywego, kipiącego ze złości mięcha. O wielkim jak dąb najemniku, uzbrojonym w spluwy, o jakich Rambo mógłby tylko pomarzyć. Wyobraź sobie bezpardonową zadymę, kupę strzelania i hordy mięsa armatniego, które czekają tylko na to, aby nawinąć się pod lufę. Łapiesz klimat? No dobra, to teraz zgadaj się z kumplem z osiedla, namów go do chwycenia za pad i pomnóż to wszystko razy dwa. Co Ci wtedy wyjdzie? No jasne! Nowa część Army of Two!
Idea kooperacji w grach wideo to pomysł stary jak świat, który już nie raz sprawdzał się świetnie. Ale zbudowanie całej gry na bazie takiej koncepcji, to rzecz dosyć ryzykowna. Pierwsza część Army of Two podjęła to ryzyko 2 lata temu i choć rodziła się w bólach, to jednak ostatecznie wypadła całkiem nieźle. A to wystarczyło, by panowie z Electronic Arts zakasali rękawy i zabrali się za stworzenie sequela o podtytule The 40th Day.
Morowe chłopaki
Jeśli się jeszcze nie domyślacie, nowe Army of Two to kolejne przygody dwóch madafaków w maskach – Salema i Riosa – pary, przy której takie kmioty jak Tango i Cash, czy Starsky i Hutch mogą się po prostu schować. Nasi „sympatyczni” protagoniści to spluwy do wynajęcia, którzy za kasę zrobią wszystko (no, prawie). Po wydarzeniach z pierwszej części gry założyli własną agencję najemników o wymownej nazwie T.W.O, zaś jedno z pierwszych zleceń prowadzi ich do dalekiego Szanghaju. Bardzo szybko okazuje się, że rutynowa w gruncie rzeczy misja przeradza się w walkę o przetrwanie, bowiem błyskawicznie miasto zamienia się w jedno wielkie pole bitwy. Armia popaprańców w czerwonych uniformach robi z niego prawdziwe pobojowisko, niszcząc i zabijając co popadnie. Naszym zadaniem będzie przebicie się przez zrujnowaną mieścinę oraz dorwanie głównego sprawcy całego zamieszania.

Cóż, fabuła nie wyciśnie wiele z naszych przemęczonych szarych komórek, ale za to dobrze sprawdza się jako pretekst do częstego pociągania za spust . Najważniejszym punktem programu w AoT: The 40th Day jest, podobnie jak w prequelu, kooperacja. EA nie bawi się z formułą pierwowzoru i serwuje nam dokładnie to samo, co poprzednio – świetną strzelankę przeznaczoną dla dwóch żywych Graczy. Powraca wskaźnik Aggro, którego działanie (dla niewtajemniczonych) polega na odwracaniu uwagi przez jednego Gracza tak, aby drugi mógł zakraść się i zaatakować przeciwnika z flanki. Struktura poziomów została tak pomyślana, żeby jak najefektywniej wykorzystywać dobrodziejstwa tego systemu. Daje to możliwości do taktycznego kombinowania, szukania sposobów obejścia i zaskoczenia przeważających sił wroga. Powraca też znany z poprzedniej części system osłon (automatycznie przyklejamy się do powierzchni, bez potrzeby wciskania odpowiedniego przycisku), jak również kilka znanych i lubianych patentów. Mowa tu o takich akcjach jak używanie tarczy (jeden wojak trzyma osłonę, drugi zza jego głowy prowadzi ostrzał), leczenie partnera (po uprzednim odciągnięciu go w bezpieczne miejsce), czy też skoordynowane zdejmowanie żołnierzy z dwóch snajperek. A to tylko kilka przykładów! Wszystko to sprawdza się świetnie we współpracy z żywym Graczem (najlepiej dobrym kumplem) i daje spore pole do popisu jeśli chodzi o różnorodny sposób prowadzenia walki. Zwłaszcza, że przeciwnicy to nie byle jakie leszcze. Wprawdzie idą bardziej w ilość niż jakość, ale potrafią ze sobą współpracować, wzajemnie się leczyć i podobnie jak my, kombinują ile wlezie, żeby zajść nas od tyłu. A gdy tradycyjne środki zawodzą, na pole walki wrzucane są opancerzone skurczybyki, z ujmującymi serce (i bebechy) argumentami w postaci broni ciężkiej.

The 40th Day zaskakuje pozytywnie pod względem klimatu. Developer postanowił pójść drogą mistrzów z Naughty Dog i zaserwował nam kilka iście filmowych akcji w czasie gry. W Szanghaju rozgrywa się prawdziwa rozpierducha. Już początek zabawy wali nas obuchem w łepetynę i serwuje kilka mocnych sekwencji, takich jak walące się budynki, czy pikujący samolot, który wbija się w wieżowiec tuż pod piętrem, na którym znajduje się Salem i Rios. Mnie osobiście opad szczęki zaserwowała początkowa sekwencja z drugiego poziomu, kiedy to przebijając się przez biurowiec stracimy dosłownie dach nad głową, (budynek nagle zaczyna przełamywać się na pół, a wszystko to podczas gry, a nie w trakcie cut-scenki). Z czasem trafimy m.in. do ZOO przeobrażonego w strefę walki, czy na ulice starego miasta, gdzie szare barwy alejek świetnie kontrastują z wszędobylską czerwienią zrzucanych z samolotów ulotek. Jednym słowem, ruiny Szanghaju wyglądają po prostu zawodowo.
Strony: 1 2

























22 odpowiedzi do wpisu “Recenzja: Army of Two: The 40th Day (PS3)”
Podobno kiepska gra ale jak widać jedni ją lubią a inni nie... Podobnie jest z oscypkiem...
MP od 2-12 osob ? ciekawe jakie tryby
Jedynka była miażdżąca ale to, to zaledwie ksero Gearsów.
ciekawe...a ty jestes kserem czego lub kogo?
screeny z wersji na x360 ?! obrazam sie!
Widocznie na takich grają 'redaktorzy' ps3site.
heheh co za parodia
Was już naprawdę po....ło!Czy wy nie bierzecie może sobie za te recenzje jakichś korzyści materialnych od dystrybutorów?8 za taki gniot?!!Gra jest warta co najwyżej "6". Tak samo jak w przypadku recenzji pierwszej części COD-gra jest na max 3-4 a wy jej 6 wystawiacie?!! Coś czuję że trzeba będzie się bliżej przyjrzeć waszej działalności bo nie dość że faworyzujecie gry kultowe zawyżając oceny(FF13)to dajecie również zawyżone oceny grą które po prostu słabo się sprzedają!Przypadek czy może pełna kontrola marketingowa?!
a na jakiej podstawie wysokiej klasy specjlaisto twierdzisz ze gra zasluguje na ocene "6"? a moze to tylko i wylacznie twoje przeswiadczenie i fakt ze gra ci nie lezy? napisales posta chyba tylko po to zeby go napisac i wylac swoje zale...ps ja ci propnuje abys sie przyjrzal blizej samemu sobie, tudziez swoim finansom a nie bedziesz rozliczal innych...ps2 jest prosta zasada - nie pasuje ci serwis to go nie odwiedzaj...dziekuje dobranoc
grałem z kumplem w demko po sieci. Pierwsze wrażenie było nie za bardzo. Jakoś mnie strasznie denerwowało to przestawianie kamery z lewego na prawe ramię, powinno być automatycznie, ale idzie się przyzwyczaić.
Jakby ta gra kosztowała ok 100zł, to spoko, nawet warto kupić ale od raz u z headsetem bo bez komunikacji lipa straszna:/
1 czesc była kiepeska , to ta tez bedzie kiepska , raczej nie kupie tego badziewia, niewiem wogóle poco robili nowa czesc tej gry
trzeba przyznac ze poziom twojej ortografii prezentuje klase badziewia:):):) NIE WIEM, W OGÓLE:):):) pozdrawiam:):):)
lukasg12 wez Ty sie odpitol od Tych ludzi.
Fanatyzm jakis przemawia przez Ciebie. APOKALIPSA.
nie fanatyzm ale lubie punktowac ludzi ktorzy poprzez swoje posty prezentuja krytycyzm ale malo konstruktywny...a celem forum jest wymiana zdan prowadzaca do dyskusji i konstruktywnych wnioskow nieprawdaz???
Prawdaz!
Odpusc choc troche bo Twoje uwagi co do poprawnej Pisssofni tesz nie wnoza do dyskusji za wiela. 
Jesli poprawili w dwojce sama radosc ze strzelania to dobrze. Bo to strzelanina. Coopa wole w UNCHARTED2.
coop w uncharted 2??? ps. co do wnoszenia czegokolwiek do dyskusji...niech ktos napisze cos solidnego, w miare obiektywnego i bedzie luz...bo forum to nie miejsce na wypisywanie glupot typu ja nie lubie Uncharted 2 bo nie...i zadnych innych argumentow...dlatego takim pseudoatorom pseudopostow odpisuje w taki sposob na temat ich ortografii albo ich zdania...i nie chodzi mi o to czy ja lubie jakas gre a inni nie...chodzi o zasade porzadku, w miare obiektywizmu i rzetelnosci...pozdrawiam
Dobrze juz! Dobrze! Wszyscy zrozumieli.
lukasg12 -> jeśli mamy już iśc na ścisłości, to Twój przedmówca nie popełnił ani jednego błędu ortograficznego, a składniowe
Dla mnie 1 była zarąbistą grą .. co-op z kumplem przy boku i zgrzewką był rewelacyjny
... 2 zapowiada się równie dobrze. Ja kupuję w ciemno
w jedynce linia dzielaca ekran w trybie kooperacja na jednej konsoli dzielila ekran poziomo ( jeden gracz byl na gorze, drugi wna dole) w demie dwojki widzialem, ze linia biegnie pionowo ( jeden gracz lewa , drugi prawa strona) mozna to zmieniac? - mnie ten podzial nie przekonal
Nie lubie tej serii choc przy jedynce w te wakacje posiadowka z kumplem byla udana. Dwojka? Nie dziekuje. Moze Trojka ze srednia 9.6/10 hehehe
Szczerze?
Gearsy sa lepsze, dużo innych jest lepszych..
tylko nie rozumiem dlaczego nie moge przestac w to grac... Uwalninie zakladnikow, trofea, co op (a chu nawet w solo) customizacja broni..
A to co mnie najbardziej rozwala to te wyboy moralne i ich konsekwencje..
Nie no wypas... Bylem strasznie wkurzony po pierwszej godzinie, ze wydalem na ten crap kase... ale teraz kompletnie zmienilem zdanie...
POLECAM
Chcesz, żeby przy twoim komentarzu też pojawił się avatar? Wgraj swój obrazek na Gravatar.com. Pamiętaj, aby podać ten sam adres e-mail, który podajesz w formularzu wysyłania komentarza.